metodyzm
Strona główna
Czytelnia
» Jan Wesley
» dokumenty Kościoła
» inne


PRAWIE CHRZEŚCIJANIN
fragmenty kazania (2)  ks. Jana Wesleya


Wielu poprzestaje na pozostawaniu prawie chrześcijaninem. (...)
1. Być prawie chrześcijaninem, to w pierwszym rzędzie uczciwość praktykowana przez pogan. (…) Według ich reguł (…) nie należy być niesprawiedliwym, zabierać czy to przez rabunek czy złodziejstwo, cudzych dóbr, ciemiężyć ubogich, ani też używać przemocy w stosunku do nich. (…)

2. Ponadto, przeciętni poganie uważali, że należy do pewnego stopnia brać pod uwagę tak prawdę, jak i sprawiedliwość.

3. Co więcej, oczekiwali od siebie nawzajem miłości i pomocy, która nie ogląda się
na własny interes. Ta postawa odnosiła się (…) również do karmienia głodnych, jeśli zbywało im na żywności, odziewania nagich ubraniem, bez którego sami mogli się obyć.

4. Drugim elementem bycia prawie chrześcijaninem jest pozorna pobożność, określana w Ewangelii Chrystusowej jako zewnętrzne jedynie usposobienie. (…) Tak więc prawie chrześcijanin nie czyni nic, czego zabrania Ewangelia. Nie bierze imienia Pana Boga nadaremno, błogosławi, a nie przeklina,w ogóle nie używa zaklęć, ale jego mowa jest tak – tak, nie – nie. (…) nie folguje nieprzyzwoitym słowom, a tylko dobrym, które mogą budować, a rezultacie nie zasmuca Bożego Ducha Świętego. (…)

5. (…) Unika, jak tylko się da wszelkiej waśni i zwady, cały czas usiłując żyć w pokoju
z innymi. Jeśli cierpi niesprawiedliwość, nie szuka zemsty, ani nie odpowiada złem za zło. (…) we wszystkim postępuje i mówi według tej prostej zasady: Czegokolwiek nie chcesz, żeby tobie czyniono, tego nie czyń drugiemu.

6. (…) W gorliwości nie ustając w tej czy innej sprawie, póki czas ma, czyni dobro, wszelkie dobro, wszystkim ludziom, tak ich duszom, jak i ciałom. Gani złych, poucza nieświadomych, umacnia niezdecydowanych, ożywia dobrych, pociesza uciśnionych. (…)

7. Kto oznacza się pozorną pobożnością korzysta również ze środków łaski (…). Uczęszcza stale do domu Bożego (…). CI, co przejawiają pozorną pobożność zachowują się z powagą i godnością przez cały czas uroczystego nabożeństwa.
W szczególności kiedy zbliżają się do Stołu Pańskiego (…).

8. Jeśli dodać do tego stały zwyczaj rodzinnej modlitwy u tych, co są ojcami rodzin
i przeznaczanie czasu na osobistą modlitwę do Boga (…), ten, co niezmiennie praktykuje zewnętrzną formę religijności, pielęgnuje pozorną pobożność. Brakuje mu tylko jeszcze jednej rzeczy, aby zostać prawie chrześcijaninem, mianowicie szczerości.

9. Przez szczerość rozumiem rzeczywistą, wewnętrzną zasadę religii, z której wynika zewnętrzne postępowanie. Jeśli istotnie brak nam szczerości, to brak nam nawet pogańskiej uczciwości. (...)

11. W tym punkcie dobrze byłoby postawić pytanie: czy jest rzeczą możliwą, żeby posunąć się tak daleko w swej religijności jak to przedstawiono powyżej, a mimo to pozostać zaledwie prawie chrześcijaninem? (…) Odpowiem na to, że tak. (...)

13. Bóg mi świadkiem, przed którym oto w szczerości staję: miałem prawdziwą postawę służby Bogu, pragnienie serca, by czynić we wszystkim Jego wolę, by podobać się Jemu (…). A jednak moje sumienie jest mi świadkiem w Duchu Świętym, że cały czas byłem zaledwie prawie chrześcijaninem.

Gdyby ktoś zapytał, co pociąga za sobą bycie pełnym chrześcijaninem, oto moja odpowiedź:
1. Po pierwsze: miłość Boga (…). Miłość do Boga jest taka, że ogarnia całe serce, porusza wszystkie uczucia,napełnia mocą całą duszę i angażuje wszystkie jej dyspozycje. (…) Ukrzyżowany jest dla pożądliwości ciała, pożądliwości oczu i pychy życia.

2. Po drugie: miłość bliźniego. (…) Jeśli ktoś zapyta, kto jest moim bliźnim, wtedy odpowiemy, że każdy człowiek na świecie, każde dziecko Tego, który jest Ojcem duchów wszelkiego ciała. Ani też w żaden sposób nie można wyłączyć naszych wrogów albo wrogów Boga i ich własnych dusz. Lecz każdy chrześcijanin kocha ich, jak siebie samego, co więcej, jak Chrystus nas ukochał. Ten, kto w pełni chciałby zrozumieć jaka jest ta miłość, niech rozważy jej opis według św. Pawła. Miłość jest cierpliwa i dobrotliwa, nie zazdrości, nie jest pochopna w osądach, nie nadyma się, ale czyni tego, kto kocha, najmniejszym sługą wszystkich.

3. Jest jeszcze jedna rzecz (…), mianowicie wiara. Słowo Boże przypisuje jej same najlepsze rzeczy. (…)

4. Niech się jednak nikt nie łudzi. Należy wiernie odnotować, że wiara, która nie przynosi skruchy ani miłości ani wszelkich dobrych uczynków, nie jest prawdziwą żywą wiarą, o której jest tu mowa, ale martwą i diabelską (…). Demony wierzą w artykuły naszej wiary, jak również we wszystko to, co jest napisane w Starym i Nowym Testamencie. (...)

5. Treścią słusznej i prawdziwej wiary jest (…) również niewzruszona pewność i ufność w zbawienie przez Chrystusa od wiecznego potępienia.

6. Otóż, ktokolwiek ma przez moc Bożą mieszkającą w nim wiarę, która oczyszcza serce od pychy, złości, pożądliwości, od wszelkiej nieprawości, wszelkiej zmazy ciała
i ducha
. Ktokolwiek ma wiarę, która napełnia serce miłością do Boga i ludzi a jest mocniejsza od śmieci, i wiara ta sprawia uczynki Boże i poczytuje za chwałę ofiarować siebie Bogu i ludziom; to ta wiara trwa w radości nie tylko wobec pohańbienia Chrystusa, szyderstwa, pogardy i nienawiści ze strony ludzi – na ile tylko Bóg dopuszcza złość demonów i ludzi – lecz właśnie ona jako czynna w miłości czyni człowieka nie tylko prawie chrześcijaninem, ale pełnym chrześcijaninem.
(…)

9. Najważniejsze pytanie pozostaje otwarte. Czy miłość Boża wypełnia twoje serce? Czy możesz zawołać: Boże mój, jesteś dla mnie wszystkim? Czy nie pragniesz niczego, tylko Jego? Czy jesteś szczęśliwy w Bogu? Czy jest On twoją chwałą, twoim zachwytem, twoją najwyższą radością? (…) Czy kochasz bliźniego jak siebie samego? Czy kochasz każdego człowieka, nawet swoich wrogów, nawet wrogów Boga jak własną duszę? Tak jak Bóg ciebie ukochał?  (…) Czy ufasz Jego [Chrystusa] krwi? (...) Czy wierzysz, że On wymazał wyrok przeciwko tobie, usuwając go i przybijając do krzyża? (…)

10. (…) Obudź się więc ty, który śpisz. Zawołaj do Boga, kiedy nie jest jeszcze za późno. (…) Pamiętaj, zawsze się módl i nie ustawaj aż będziesz mógł unieść swą rękę do nieba i powiedzieć Temu, który żyje na wieki: Panie, Ty wiesz wszystko, Ty wiesz, że Cię miłuję.
11. Obyśmy wszyscy w pełni doświadczyli tego, co znaczy być nie prawie, ale pełnym chrześcijaninem. (...)
.

Jan Wesley, Poucz mnie o tym, czego nie wiem, Warszawa 2001, s. 23-29

powrót>
Kościół Ewangelicko-Metodystyczny w Poznaniu