metodyzm
Strona główna
Czytelnia
» Jan Wesley
» dokumenty Kościoła
» inne


DROGA DO KRÓLESTWA
fragmenty kazania (7)  ks. Jana Wesleya

Przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie Ewangelii... (Mk1,15)



(…) Apostoł Paweł głosi, (…) że prawdziwa religia nie polega na pokarmie i napoju ani na uprawianiu obrzędowości (…). Istotą prawdziwej religii bowiem jest sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym.

Nie polega prawdziwa religia na żadnych zewnętrznych praktykach, takich jak obrzędy czy ceremonie choćby i w najlepszym stylu. Przyjmijmy jednak, że owe obrzędy czy ceremonie są przyzwoite i o doniosłym celu, że dają wyraz naszej wewnętrznej rzeczywistości (…). Przyjmijmy nawet, że, jak w przypadku Żydów, zostały one ustanowione przez samego Boga - to nawet w czasie gdy ustanowienia te pozostają w mocy, prawdziwa religia nie polega w pierwszym rzędzie na obrzędach czy ceremoniach. Nie, ściśle rzecz biorąc, wcale na nich nie polega. O ileż bardziej musi to się odnosić do takich rytuałów czy obrzędów, jakie zostały ustanowione tylko przez ludzi. Religia Chrystusowa wznosi się nieskończenie wyżej i polega na czymś znacznie głębszym niż obrzędy czy ceremonie. Te ostatnie mają swoje miejsce, ale tylko o tyle o ile faktycznie służą prawdziwej religii. Byłoby przesądem protestować przeciwko nim jeśli tylko są stosowane jedynie jako okazjonalne środki pomocy słabości ludzkiej. Ale niech nikt nie stosuje ich szerzej niż powinien. Niech nikt nie wyobraża sobie, że mają one właściwą sobie wartość same przez się, albo że religia bez nich nie może się obejść. Gdyby tak było, stałyby się wstrętne Bogu.

Natura religii tak dalece odbiega od zewnętrznych form kultu, rytuałów czy obrzędowości, że ściśle rzecz biorąc, nie polega ona w ogóle na żadnych zewnętrznych formach działania. Prawda jest taka, że nie może pielęgnować religii nikt, kto jest winny zła, niemoralnego postępowania, albo kto czyni innym to, czego nie życzyłby sobie, żeby inni jemu czynili, gdyby był w tej samej sytuacji, co oni. Prawdą jest również, że nie może praktykować prawdziwej religii nikt, kto umie dobrze czynić a nie czyni.

Jest jednak rzeczą możliwą, że ktoś zarówno powstrzymuje się od zewnętrznych przejawów zła, jak i czyni dobro, a mimo to nie praktykuje przez to religii. Więcej, dwie osoby mogą spełniać ten sam uczynek, powiedzmy, karmić głodnych albo przyodziewać nagich, i jeden z nich może być prawdziwie religijny, a drugi w ogóle nie mieć nic wspólnego z religią. Ten pierwszy bowiem może działać z miłości do Boga, a drugi z miłości własnej. Widać więc, że chociaż prawdziwa religia prostą drogą prowadzi do dobrych słów i czynów, to jednak jej prawdziwa natura leży znacznie głębiej, tzn. w ukrytym wewnętrznym człowieku.

(...) Czym jest więc prawdziwa religia, czym jest w oczach Boga odkupienia? Apostoł Paweł ujął to w trzech punktach: sprawiedliwość, i pokój, i radość w Duchu Świętym.

Najpierw, sprawiedliwość. Nie możemy być w błędzie w odniesieniu do tej kwestii, jeśli tylko mamy w pamięci słowa naszego Pana na temat dwóch wielkich przykazań, na których opiera się cały Zakon i Prorocy: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej i z całej myśli swojej i z całej siły swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie, pierwszy doniosły aspekt sprawiedliwości chrześcijańskiej. Będziesz radował się w Panu, Bogu twoim; w Nim będziesz szukał i znajdziesz wszelkie szczęście. (…) Będziesz słuchał i spełnisz słowa Jego: Synu mój, daj mi serce swoje. A oddawszy mu swe serce, swe jestestwo, aby zapanował w nim niepodzielnie, możesz zawołać z całego serca: Miłuję cię, Panie, mocy moja. Pan skałą i twierdzą moją, i wybawieniem moim, Bóg mój opoką moją, na której polegam. Tarczą moją i rogiem zbawienia mego, warownią moją.

Drugie przykazanie jest analogiczne do pierwszego, mianowicie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Jest to drugi doniosły aspekt sprawiedliwości chrześcijańskiej, ściśle i nierozerwalnie związany z pierwszym. Będziesz miłował bliźniego swego, tzn. będziesz go ogarniał swą najtkliwszą dobrocią, najprawdziwszą serdecznością, najgorętszym pragnieniem zapobiegania albo usuwania wszelkiego zła oraz czynienia wszelkiego możliwego dobra. A bliźni to nie tylko przyjaciel, krewny czy znajomy; nie tylko ktoś pełen zalet, przyjacielski, ktoś, kto ciebie miłuje, uprzedza albo odwzajemnia twoją uprzejmość, ale każdy syn ludzki, każde stworzenie ludzkie, każda dusza stworzona przez Boga, nie wyłączając tego, którego nigdy na oczy nie widziałeś, nie znasz osobiście, ani po imieniu; nie wyłączając tego, co do którego wiesz, że jest zły i niewdzięczny, pełen pogardy i prześladujący ciebie. Jego masz miłować jak siebie samego z niezmiennym pragnieniem dla niego szczęścia, z niestrudzoną troską chroniąc go przed wszystkim, co mogłoby przynieść mu krzywdę albo też zranić jego duszę czy ciało.

Otóż, czy taka miłość nie jest wypełnieniem Zakonu? Czyż nie jest kwintesencją całej sprawiedliwości chrześcijańskiej? Całej wewnętrznej sprawiedliwości? Ponieważ w sposób nieunikniony obejmuje serdeczne współczucie, pokorę (gdyż miłość nie nadyma się), dobroć, łagodność i cierpliwość (gdyż miłość nie unosi się, ale wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi). Czyż taka miłość nie obejmuje także całej zewnętrznej sprawiedliwości, ponieważ miłość bliźniemu złego nie wyrządza, czy to słowem, czy też czynem. Nie może celowo nikogo zranić ani skrzywdzić. Jest gorliwa w dobrych uczynkach. Każdy miłośnik ludzkości, gdy tylko nadarzy się sposobność, czyni dobro wszystkim, będąc (bez stronniczości i hipokryzji) pełnym miłosierdzia i dobrych owoców.

Ale prawdziwa religia (...) jest nie tylko sprawiedliwością, ale również pokojem i radością w Duchu Świętym. Jakim pokojem? Pokojem Bożym, który tylko Bóg dać może a świat nie może go zabrać. (…) Jest to pokój, który rozprasza wszelkie wątpliwości, wszelką bolesną niepewność, jest ów pokój Duchem Bożym świadczącym wespół z chrześcijaninem, że jest on dzieckiem Bożym. Rozprasza wszelką bojaźń, która drży przed karą, strach przed gniewem Bożym, lęk przed piekłem, diabłem i śmiercią. Ten, kto ma pokój Boży pragnie, jeśli tylko byłoby to wolą Bożą, rozstać się z życiem i być z Chrystusem.

Pokojowi Bożemu, w jakiejkolwiek duszy by nie zamieszkał, towarzyszy także radość w Duchu Świętym, która za sprawą Ducha Świętego, zawsze błogosławionego Ducha Bożego, jest w sercu człowieka. Duch Święty przynosi nam spokój i pokorną radość w Bogu przez Jezusa Chrystusa, przez którego teraz dostąpiliśmy pojednania (katallagen) z Bogiem. Duch Święty daje nam moc potwierdzić prawdę wyrażoną przez królewskiego Psalmistę: Błogosławiony (a raczej, szczęśliwy) ten, któremu odpuszczono występek, którego grzech został zakryty. Duch Święty wreszcie napełnia duszę chrześcijanina pełną i trwałą radością, która ma swoje źródło w świadectwie Ducha, że jest on dzieckiem Bożym, a która daje mu moc weselenia się radością niewysłowioną w nadziei chwały Bożej. (...)

Królestwo Boże albo Niebieskie przybliżyło się. (…) Czy obecnie nie wypełnił się czas? Przecież powiada Pan: Oto Ja jestem z wami, którzy głosicie odpuszczenie grzechów w moim imieniu, po wszystkie dni aż do skończenia świata. Gdziekolwiek więc Ewangelia Chrystusowa jest zwiastowana, Królestwo Boże przybliża się. Oto jest niedaleko każdego z was. Jeszcze tej godziny możecie się w nim znaleźć jeśli tylko usłyszycie głos jego: upamiętajcie się, uwierzcie Ewangelii.

Najpierw więc upamiętajcie się tj. poznajcie samych siebie. Opamiętanie się poprzedzające wiarę jest wyznaniem wiedzy czyli prawdy o sobie samym. Obudź się więc ty, który śpisz. Poznaj, że jesteś grzesznikiem i jakiego rodzaju grzesznikiem. Poznaj zepsucie swej najgłębszej natury, przez którą bardzo oddaliłeś się od pierwotnej sprawiedliwości. Przez zepsucie najgłębszej natury ciało pożąda zawsze przeciwko Duchowi, a to przez zamysł ciała, który jest wrogi Bogu; nie poddaje się bowiem Zakonowi Bożemu, bo też nie może. (...)

Takie jest wrodzone zepsucie serca, jego najgłębszej natury. Jakie więc, myślisz, gałęzie mogą wyrastać z takiego pnia? Otóż, wyrasta z niego niewiara, stale odstępująca od żywego Boga, mówiąca: Kimże jest Pan, bym miał mu służyć? Ty, Boże, nie dbasz o to. Stąd poczucie niezależności, które sprawia, że pragniesz stać się takim jak sam Najwyższy; stąd pycha we wszystkich jej formach, która ci podpowiada: Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję. Z tego źródła zła płyną gorzkie strumienie próżności, pragnienie chwały, ambicja, wyuzdanie i pożądliwość ciała i oczu oraz pycha stylu życia. Stąd bierze się złość, nienawiść, zła wola, zemsta, zazdrość, zawiść, złośliwe podejrzenia; stąd biorą się bezsensowne i szkodliwe pożądliwości, które teraz napawają cię wielkim smutkiem i, jeśli nie zapobiegnie się im na czas, całkiem pogrążą cię w zgubie i zatraceniu.

A jakie na takich gałęziach rosnąć mogą owoce? Owoce wyłącznie gorzkie i złe. Pycha, pozbawiając Boga należnej mu chwały, wywołuje tylko zwady, chełpliwość, zabieganie o popularność i cieszenie się nią. Pożądliwość ciała pociąga za sobą obżarstwo i pijaństwo, zbytek i zmysłowość, cudzołóstwo i nieczystość, wielce kalające ciało, które powinno być świątynią Ducha Świętego. Niewiara pociąga za sobą wszelkie złe słowa i uczynki. (...)

Czyż nie wiesz, że zaplatą za grzech jest śmierć? - nie tylko śmierć przejściowa, ale wieczna. Każdy, kto grzeszy, umrze, bo usta Pana tak powiedziały. Wyrok powtórnej śmierci oznacza, że jest się ukaranym nigdy nieustającym umieraniem, zatraceniem wiecznym, oddaleniem od oblicza Pana i od mocy chwały jego. (...)

Czy rozumiesz i czujesz to? Czy jesteś w pełni przekonany, że zasługujesz na gniew Boży i wieczne potępienie? (…) Jeśli z daru Boga doznałeś prawdziwej skruchy, masz głębokie poczucie, że rzeczy tak właśnie się mają, i że tylko dzięki jego miłosierdziu nie jesteś zabrany ani zmieciony z oblicza ziemi.

(…) Odkupienie jednej duszy kosztuje znacznie więcej niż ludzkość jest w stanie zapłacić. Gdyby więc nie było jakiejś pomocy dla winnego grzesznika, bez wątpienia musiałby zginąć na wieki.

Ale powiedzmy nawet, że stać by ciebie było na doskonałe posłuszeństwo dla przebłagania swoich minionych grzechów. Nie przyniosłoby to jednak żadnego pożytku, ponieważ faktycznie doskonałemu posłuszeństwu nie jesteś w stanie sprostać, i to ani na jotę. Może chcesz się przekonać? Spróbuj. Otrząśnij się z zewnętrznych grzechów, które tak łatwo usidlają cię. Jednak nie potrafisz. Jak więc zmienisz swoje nędzne życie na bardzo dobre? W rzeczy samej jest to niemożliwe, chyba, że najpierw odmienisz swoje serce.

Jak długo bowiem drzewo pozostaje złe nie może przynieść dobrego owocu. Ale czy jesteś w stanie zmienić swe bardzo złe serce na święte? (…)

W najmniejszym stopniu nie jesteś w stanie ożywić swej duszy tak jak w najmniejszym stopniu nie jesteś w stanie wskrzesić zmarłego. Nic a nic nie jesteś w stanie uczynić, gdyż jesteś całkowicie bezsilny. Jeśli jesteś w pełni świadomy jak bezradny, jak winny i grzeszny jesteś, to masz upamiętanie i nie żałujesz go, co jest zwiastunem Królestwa Bożego.

Jeśli do tego przekonania o własnych wewnętrznych i zewnętrznych grzechach, całkowitego poczucia winy i bezradności dodać właściwe uczucia tzn., smutek serca z powodu wzgardy dla miłosierdzia, skruchę i samopotępienie, poczucie, że słowa są zawodne, wstyd, przez który nie podobna nawet oczu podnieść do nieba, strach przed gniewem Bożym, ciążącym na tobie, przed przekleństwem wiszącym nad głową, przed wielkim oburzeniem, zdolnym pochłonąć tych, którzy zapomnieli Boga i nie są posłuszni naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi. Jeśli do tych wszystkich uczuć dodać najszczersze pragnienie, by uniknąć tego oburzenia, by zaprzestać zła i nauczyć się czynienia dobra, to w imię Pana mówię do ciebie: Niedaleki jesteś od Królestwa Bożego. Jeszcze tylko jeden krok a przekroczysz jego wrota. Upamiętałeś się. Teraz uwierz Ewangelii.

Ewangelia, czyli dobra nowina dla winnych, bezradnych grzeszników, w najszerszym tego słowa znaczeniu to całość objawienia danego ludziom przez Jezusa Chrystusa. Czasami odnosi się do całości świadectwa dotyczącego czynów i cierpień naszego Pana kiedy zamieszkał wśród ludzi. Istotą zwiastowania Ewangelii jest to, że Jezus Chrystus przyszedł na świat, aby zbawić grzeszników, albo inaczej, tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto weń wierzy, nie zginał, ale miał żywot wieczny, albo jeszcze inaczej: On zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni.

Uwierz, a masz miejsce w Królestwie Bożym. Przez wiarę spełnione są dane ci obietnice: On przebacza i uwalnia od grzechu wszystkich, którzy są prawdziwie skruszeni i szczerze wierzą w świętą Ewangelię. Gdy tylko Bóg powie sercu twemu: Ufaj, odpuszczone są grzechy twoje, królestwo Jego przychodzi, a ty masz sprawiedliwość, i pokój, i radość w Duchu Świętym.

Tylko strzeż się i nie oszukuj swojej duszy co do natury wiary. Nie polega ona bowiem, jak to niektórzy sobie wyobrażają, tylko na uznaniu prawdy Biblii, artykułów naszego credo czy treści Starego i Nowego Testamentu. Wierzą w nie zarówno demony, jak i ty i ja. A przecież demony za sprawą tej wiary nie przestają być demonami. Prawdziwa wiara jest przede wszystkim niezachwianą ufnością w miłosierdzie Boże przez Jezusa Chrystusa. Jest ona zaufaniem do przebaczającego Boga. Jest boskim świadectwem oraz przekonaniem, że Bóg w Chrystusie świat ze sobą pojednał, nie zaliczając im ich upadków, a w szczególności, że Syn Boży umiłował mnie i oddał siebie samego za mnie, i że ja, nawet ja, jestem teraz pojednany z Bogiem przez krew krzyża.

Czy taka jest twoja wiara? Jeśli tak, to pokój Boży jest w sercu twoim, a troska i wzdychanie znikają. Już więcej nie wątpisz w miłość Bożą, jest bowiem jasna jak słońce. Wołasz teraz: Będę opiewał zawsze dzieła łaski Pana! Ustami swymi będę głosił przez wszystkie pokolenia wierność twoją. Nie boisz się już ani piekła, ani śmierci, ani diabła, który był niegdyś władcą śmierci.

Nie lękasz się też samego Boga, nieobca jest ci jedynie synowska troska, aby Go nie obrazić. Czy wierzysz? Jeśli tak, to wielbi dusza twoja Pana, i raduje się duch twój w Bogu, Zbawicielu twoim. Radujesz się z tego, że masz odkupienie przez krew i odpuszczenie grzechów. Radujesz się z tego, że duch synostwa wola w sercu twoim, Abba, Ojcze! Radujesz się, że jest nadzieja nieśmiertelności, że zmierzasz do celu, do nagrody w górze, do której zostałeś powołany, w szczerym oczekiwaniu wszelkiego dobra, jakie zgotował Bóg tym, którzy go miłują.

Czy już wierzysz? Jeśli tak, to miłość Boża rozlana jest w sercu twoim. Miłujesz go, bo on cię pierwszy umiłował. A ponieważ miłujesz go, miłujesz także bliźniego swego. Skoro zaś napełniony jesteś miłością, pokojem i radością, jest w tobie również: cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość i wszystkie inne owoce Ducha, słowem, te dyspozycje duszy, które są święte, niebiańskie czy boskie. Kiedy bowiem z odsłoniętym obliczem (gdyż zasłona została zdjęta) oglądasz chwałę Pana, Jego pełne chwały miłość i obraz, na który stworzony zostałeś, wtedy jesteś przemieniony w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, który jest Duchem.

Upamiętanie, wiara, pokój, radość i miłość, przemiana z chwały w chwałę są przez mądrość tego świata poczytywane za szaleństwo, niezdrowy entuzjazm, całkowite rozkojarzenie. Ale ty, który poznałeś już Boga, nie zwracaj na to uwagi, nie dbaj o mądrość tego świata. Wiesz, w kogo uwierzyłeś. Uważaj, aby nikt nie odebrał ci twej korony. Trwaj i kontynuuj to, co już osiągnąłeś, aż spełnią ci się wszystkie wielkie i bezcenne obietnice. Ty zaś, który jeszcze Boga nie znasz, nie pozwól, by ludzie próżni zawstydzili cię z powodu Ewangelii Chrystusowej. Nie bój się tych, którzy mówią zło o tym, czego nie znają. Bóg zmieni wkrótce twoją ociężałość w radość. Nie rozkładaj bezradnie rąk. Jeszcze trochę, a rozproszy twe obawy i da ci ducha mądrości. Blisko jest ten, który usprawiedliwia. Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za tobą. Ze wszystkimi grzechami, choćby nie wiem, ile ich było, poddaj się mocy Baranka Bożego a będziesz miał szeroko otwarte wejście do wiekuistego Królestwa Pana naszego i Zbawiciela Jezusa Chrystusa!

Jan Wesley, Poucz mnie o tym, czego nie wiem, Warszawa 2001, s. 73-81


powrót>
Kościół Ewangelicko-Metodystyczny w Poznaniu