metodyzm
Strona główna
Czytelnia
» Jan Wesley
» dokumenty Kościoła
» inne


PIERWSZE OWOCE DUCHA
fragmenty kazania (8)  ks. Jana Wesleya

Przeto teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, którzy nie według ciała postępują, lecz według Ducha (Rz 8,1)


Przez tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, Apostoł Paweł wyraźnie rozumie tych, co prawdziwie w niego uwierzyli, tzn. tych, którzy usprawiedliwieni z wiary, pokój mają z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Ci właśnie już więcej nie według ciała postępują, tj. nie dają się kierować odruchami zepsutej natury, lecz według Ducha. Zarówno ich myślami, słowami, jak i czynami kieruje święty Duch Boży.

Przeto teraz nie ma dla nich żadnego potępienia. Nie są potępieni przez Boga, gdyż są usprawiedliwieni darmo, z łaski Jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie. Przebaczył im bowiem wszystkie nieprawości i wymazał wszystkie ich grzechy. Nie są potępieni przez siebie samych, ponieważ otrzymali nie ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, aby wiedzieli, czym ich Bóg łaskawie obdarzył. (...)

Tekst nasz często opacznie był rozumiany ze zgubnymi tego skutkami, ponieważ bardzo wielu ludzi niewykształconych i niezbyt umocnionych (...) przekręcało go ku swej własnej zgubie. Proponuję więc przedstawić możliwie jasno, po pierwsze, kim są ci, którzy są w Chrystusie Jezusie, i nie według ciała postępują, lecz według Ducha, a po drugie, dlaczego nie ma dla nich żadnego potępienia. Na koniec zamierzam podzielić się kilkoma uwagami na temat praktycznych konsekwencji naszych rozważań.

W pierwszej kolejności mam odpowiedzieć na pytanie kim są ci, którzy są w Chrystusie Jezusie. Czyż nie są nimi ci, którzy wierzą w Jego imię? Czy może są nimi ci, którzy znaleźli się w nim, nie mając własnej sprawiedliwości.... lecz tę sprawiedliwość Boga, która się wywodzi z wiary w Chrystusa? Pismo Święte mówi, że ci, którzy mają odkupienie przez krew jego, we właściwym tego słowa znaczeniu są w nim, gdyż mieszkają oni w Chrystusie, a Chrystus w nich. Łączą się z Panem w jednym duchu. Trwają w Nim jak gałęzie w krzewie winnym. Jak członki z głową złączeni są w sposób niemożliwy do wyrażenia, co można zrozumieć dopiero, kiedy przeniknie się ich serca.

Kto w nim mieszka, nie grzeszy tzn., nie według ciała postępuje. W języku Apostoła Pawła ciało oznacza zepsutą naturę. Pisząc do Galacjan św. Paweł używa w tym właśnie sensie pojęcia ciała: „Jawne zaś są uczynki ciała”, czy nieco wcześniej: „Według Ducha postępujcie, a nie będziecie pobłażali żądzy cielesnej”. Aby wykazać, że ci, którzy postępują według Ducha, rzeczywiście nie pobłażają żądzy cielesnej, dodaje Apostoł Paweł natychmiast: „Gdyż ciało pożąda przeciwko Duchowi, a Duch przeciwko ciału, a te są sobie przeciwne, abyście nie czynili tego, co chcecie”. (...)

Ci, którzy należą do Chrystusa i trwają w nim, ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami. Powstrzymują się więc od wszelkiej występności cielesnej tzn., cudzołóstwa i wszeteczeństwa, nieczystości i rozpusty, bałwochwalstwa, czarów, wrogości, sporów, zazdrości, gniewu, knowań, waśni, odszczepieństwa, zabójstw, pijaństwa i obżarstwa, czyli od wszelkich słów, działań i zamysłów, do których prowadzi zepsucie natury. Chociaż czują w sobie smak gorzkiego korzenia, to jednak dana im jest moc z wysokości, aby go usunąć i nie dać mu rosnąć w górę oraz wyrządzać szkody. Do tego stopnia dana im jest ta moc, że każda nowa próba, której są poddani, daje im nową sposobność modlitwy i uwielbienia: Bogu niech będą dzięki, który nam daje zwycięstwo przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa.

Postępują bowiem według Ducha i to zarówno w sercu jak i uczynkach. Przez Ducha pouczeni są miłować Boga i bliźniego miłością, która jest źródłem wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu. Przez Ducha są natchnieni świętymi dążeniami, boskim i niebiańskim usposobieniem aż każda myśl, która powstanie w ich sercach będzie w obliczu Boga świadectwem świętości.

Ci, którzy postępują według Ducha, są natchnieni właśnie przez Ducha do świętości mowy. Jest ona zawsze uprzejma, zaprawiona solą oraz pełna miłości i bojaźni Bożej. Żadne nieprzyzwoite słowo nie wychodzi z ich ust, ale tylko dobre, które może budować, aby przyniosło błogosławieństwo tym, którzy go słuchają. Trwając właśnie w Duchu, dzień i noc praktykują czynienie tylko tego, co jest Bogu miłe. W całym swym zewnętrznym sposobie bycia naśladują tego, który zostawił im przykład, aby wstępowali w jego siady. We wszystkich swych stosunkach z bliźnimi zachowują sprawiedliwość, miłosierdzie i prawdę, a cokolwiek czynią w jakichkolwiek okolicznościach życia, czynią to na chwałę Bożą.

Oto są ci, którzy naprawdę postępują według Ducha. Napełnieni wiarą i Duchem Świętym mają w sercach oraz okazują w życiu, we wszystkich słowach i czynach, prawdziwe owoce Ducha Bożego, mianowicie: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość i wszystko inne, co tylko jest Bogu miłe i chwalebne. We wszystkim są ozdobą nauki Zbawiciela naszego, Boga, i dają całej ludzkości niepodważalne świadectwo, że są naprawdę pod działaniem tego samego Ducha, który Jezusa Chrystusa z martwych wzbudził.

Przejdźmy obecnie do drugiego punktu, jaki zaproponowałem przedstawić, mianowicie dlaczego nie ma żadnego potępienia dla tych. którzy są w Chrystusie Jezusie, a zatem postępują nie według ciała, lecz według Ducha.

Przede wszystkim dla tych, którzy wierzą w Chrystusa, nie ma żadnego potępienia z powodu ich przeszłych grzechów, gdyż oni właśnie postępują nie według ciała, lecz według Ducha. Bóg nie potępia ich za żaden przeszły grzech, ponieważ są one jak gdyby ich nigdy nie było, są bowiem jak kamień wrzucony do głębin morskich i Bóg więcej ich już nie pamięta.

Bóg ustanowiwszy swego syna jako ofiarę przebłagalną przez krew jego, skuteczną przez wiarę, okazał sprawiedliwość swoją przez to, że w cierpliwości Bożej pobłażliwie odniósł się do przedtem popełnionych grzechów. Przeto nikogo z nich za przeszłe grzechy nie oskarża, ich imię bowiem wymazane jest na wieki.

Również w ich sercu nie ma żadnego potępienia, poczucia winy czy lęku przed gniewem Bożym. Mają świadectwo w sobie, tzn. są świadomi udziału w krwi, którą się kropi. Nie wzięli ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, ani zwątpienia i bolesnej niepewności, lecz wzięli ducha synostwa, w którym wołają: Abba, Ojcze! Usprawiedliwieni tedy z wiary mają w sercach pokój Boży płynący z bezustannego poczucia przebaczającego miłosierdzia, oraz prośbę do Boga o dobre sumienie.

Ktoś może jednak powiedzieć, że wierzący może czasem stracić z oczu miłosierdzie Boże, może czasem dać się ogarnąć ciemności tak, że nie widzi tego, który jest niewidzialny, ani nie czuje w sobie świadectwa, że ma swój dział w krwi pojednania. W konsekwencji doznaje wewnętrznego poczucia potępienia i pewności, że śmierć jego jest postanowiona. Moja odpowiedź na to jest taka: przyjmijmy, że rzeczywiście tak jest, mianowicie, że ktoś nie widzi miłosierdzia Bożego, ale w takim wypadku przecież nie jest on wierzący, gdyż wiara w sposób konieczny pociąga za sobą światłość Bożą, która świeci w duszy. Jak długo więc ktoś traci tę światłość, tak długo traci i wiarę. Bez wątpienia prawdziwy wierzący może stracić światło wiary i jak długo stan ten trwa, może on przez czas jakiś ponownie doświadczać poczucia potępienia. Ale nie ma to miejsca w przypadku tych, co obecnie są w Chrystusie Jezusie, tj. wierzą w Jego imię, gdyż, o ile tylko wierzą i postępują według Ducha, nie potępia ich ani Bóg, ani ich własne serce.

Ci, którzy wierzą w Chrystusa, nie tylko za swe przeszłe grzechy nie są potępieni, ale również nie są potępieni za obecne grzechy, za teraźniejsze przekraczanie przykazań Bożych, ponieważ nie mają one faktycznie miejsca, postępują bowiem nie według ciała, lecz według Ducha. (...)

Ci, którzy wierzą w Chrystusa, nie są potępieni także za grzechy wewnętrzne, chociaż nadal te grzechy pozostają w nich.

Codzienne doświadczenie, zbyt jednoznaczne by je podważać, poucza nas, że zepsucie natury nadal trwa nawet w tych, którzy przez wiarę są dziećmi Bożymi, że nawet oni mają w sobie nasiona pychy i próżności, gniewu, pożądliwości i złych pragnień, w rzeczy samej, wszelkiego rodzaju grzechów. (...)

Mimo wszystko jednak nie są oni potępieni. Chociaż odczuwają w sobie złą naturę cielesną, chociaż z każdym dniem stają się coraz bardziej świadomi, że ich serce jest, bardziej niż wszystko inne, podstępne i zepsute, to jednak, jak długo nie ulegają mu, tak długo nie ma w nich miejsca dla diabła. Trwają więc w nieustannej walce z wszelkim grzechem, pychą, gniewem, pożądliwością tak, że natura cielesna nie ma władzy nad nimi, i nadal postępują według Ducha. Nie ma bowiem potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. Dlatego znajduje Bóg upodobanie w ich szczerym choć niedoskonałym posłuszeństwie. Mogą więc śmiało stanąć przed Bogiem, wiedząc, że są jego, a to przez Ducha, którego im dał.

Nie potępia ich ani Bóg ani własne serce mimo, że czegokolwiek by nie czynili, bezustannie towarzyszy im świadomość grzechu. Chociaż wiedzą, że ani w myślach ani słowach ani uczynkach nie potrafią sprostać doskonałości zakonu; chociaż wiedzą, że nie miłują Pana Boga swego z całego serca swego, z całej myśli swojej, z całej duszy swojej i z całej siły swojej; chociaż czują, że doza pychy czy egocentryzmu wkrada się do ich dusz i psuje ich choćby najlepsze intencje; chociaż w bezpośredniej bliskości Boga, kiedy znajdą się w społeczności Kościoła i w skrytości otworzą swoje dusze przed tym, który wszystkie ich myśli i zamiary serca widzi (a zawsze ogarnia ich wstyd z powodu braku skupienia oraz martwoty i otępienia własnych uczuć) - to mimo wszystko ani u Boga ani w sercach ich nie ma jednak dla nich potępienia. Zdanie sobie sprawy z rozlicznych niedoskonałości daje im jeszcze głębsze poczucie, że zawsze potrzeba im krwi, którą się kropi, która w ich imieniu mówi przed Bogiem, jak również potrzeba im tego orędownika u Ojca, który żyje zawsze, aby się wstawiać za nimi. Niedoskonałości te bynajmniej nie oddalają ich od tego, w którego uwierzyli, ale raczej jeszcze bardziej przybliżają do tego, którego potrzebę w każdej chwili odczuwają.
(...)

Zaskakujące grzechy w jakimś stopniu wynikają z ludzkiej woli, a nie są jedynie mimowolnymi słabościami; niektóre grzechy tego typu mogą pociągać za sobą znaczne poczucie winy i potępienia. W niektórych bowiem przypadkach nasze zaskoczenie jest przecież do pewnego stopnia spowodowane umyślnym i nagannym zaniedbaniem wywołanym przez ospałość, której można było zapobiec, albo z której można było się otrząsnąć zanim nastąpiła próba kuszenia. O nadciągającej próbie czy niebezpieczeństwie może człowiek zostać przez Boga albo bliźniego ostrzeżony, a mimo to w swoim sercu powiedzieć: Jeszcze trochę pospać, trochę podrzemać, jeszcze trochę założyć ręce, aby odpocząć. Dlatego, jeśli ktoś taki wpadnie następnie, choćby nieświadomie, w sidła, których mógł uniknąć, to, że nieświadomie wpadł, nie jest żadną okolicznością łagodzącą - mógł bowiem niebezpieczeństwo przewidzieć i go uniknąć. (...)

Pozostaje jeszcze tylko wyciągnąć z naszych rozważań kilka praktycznych wniosków.
Po pierwsze, jeżeli za grzechy przeszłe rzeczywiście „nie ma potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie i nie według ciała postępują, lecz według Ducha, czemu jesteś bojaźliwy, o małowierny?”. Chociaż niegdyś grzechy twoje liczniejsze były niż ziarnka piasku, jakie teraz ma to dla ciebie znaczenie, skoro jesteś w Chrystusie Jezusie? Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia, któż będzie potępiał? Wszystkie twoje grzechy, które popełniłeś od młodości aż do chwili kiedy zostałeś obdarzony w Umiłowanym, są porwane jak plewa, minione, zgubione, pochłonięte, więcej nie wspominane. Jesteś teraz z Ducha narodzony. Czy będziesz się obawiał i martwił o to, co przed twoim narodzeniem było uczynione? Precz z obawami! Nie zostałeś powołany do bojaźni, ale do ducha miłości i powściągliwości. Pamiętaj o swym powołaniu. Raduj się w Bogu, Zbawicielu twoim, i przez Niego złóż dzięki Bogu Ojcu swemu.

Czy powiesz: Mam odkupienie przez jego krew, a przecież znowu zgrzeszyłem i dlatego czuję do siebie odrazę i kajam się w prochu i popiele? Jest rzeczą właściwą, że odczuwasz do siebie odrazę. To, że ją odczuwasz, sprawił sam Bóg. Ale czy mimo niej wierzysz? Czy znowu dał ci Bóg moc, abyś powiedział: Wiem, że odkupiciel mój żyje a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego? Jeśli tak, raz jeszcze wiara unieważnia przeszłe grzechy i nie ma dla ciebie potępienia. W jakiejkolwiek chwili prawdziwie uwierzysz w imię Syna Bożego, wszystkie twoje przeszłe grzechy aż do chwili obecnej znikają jak rosa poranna. Żyj więc w wolności, do której wyzwolił cię Chrystus. Właśnie On raz jeszcze wyzwolił cię z mocy grzechu, winy i kary. Nie poddawaj się znowu pod jarzmo niewoli! Jarzmo odrażającego, diabelskiego grzechu, pożądliwości, gniewu, plugawego języka, najpotworniejsze, piekielne jarzmo nikczemnych uczynków. Ani nie poddawaj się pod jarzmo niewoli paraliżującego strachu, winy i samopotępienia.

Po drugie, czy wszyscy, którzy trwają w Chrystusie Jezusie, nie według ciała postępują, lecz według Ducha? Jeśli tak, to wynika z tego, że ktokolwiek teraz popełnia grzech w istocie nie trwa w Chrystusie. Już teraz bowiem potępia go własne serce. Ale jeśli oskarża nas serce nasze, tzn. jeśli nasze własne sumienie świadczy o naszej winie, bez wątpienia czyni to również Bóg, gdyż Bóg jest większy niż serce nasze i wie wszystko; jeśli nawet jesteśmy w stanie oszukiwać samych siebie, to Boga oszukiwać nie jesteśmy w stanie. I nie wyobrażaj sobie, że możesz powiedzieć: Już raz zostałem usprawiedliwiony, więc moje grzechy już raz zostały odpuszczone. Tego, przyznaję, nie wiem. I nie podejmuję się też odpowiedzieć, czy rzeczywiście zostały raz odpuszczone, czy nie. Być może teraz, z perspektywy czasu, jest rzeczą niemal niemożliwą powiedzieć choćby z minimalną dozą pewności, czy był to ze strony Boga prawdziwy akt usprawiedliwienia, czy może tylko twoja dusza samą siebie oszukiwała. Jedno wiem na pewno: Kto popełnia grzech, z diabła jest. Dlatego ojcem twoim jest diabeł. Zaprzeczyć temu bowiem nie podobna, gdyż wykonujesz dzieła twego ojca. Nie schlebiaj sobie próżnymi nadziejami. Na nic się zda mówienie do swej duszy: Pokój, pokój! - gdyż nie ma dla ciebie pokoju. Na głos wołaj! Z głębokości zawołaj do Boga. Być może usłyszy twój głos. Jak niegdyś, przyjdę do Niego nędzny i strapiony, grzeszny i nieszczęśliwy, ślepy i nagi. Strzeż się i nie pozwól duszy swojej spocząć aż znowu doświadczysz przebaczającej miłości, aż uleczy twoje odstępstwa i napełni cię znowu wiarą, która jest czynna w miłości.

Po trzecie, czy dla tych, którzy postępują według Ducha, nie ma potępienia z powodu grzechu wewnętrznego, który nadal trwa w nich i to tak długo aż nie doznają oczyszczenia. Czy nie ma dla nich potępienia także z powodu grzechu, który towarzyszy wszystkiemu co czynią? Nie martw się więc z powodu bezbożności, chociaż nadal trwa ona w twym sercu. Nie czyń sobie wyrzutów, dlatego, że nadal brak ci chwały obrazu Bożego, ani dlatego, że pycha, egoizm czy niewiara dają o sobie znać we wszystkim, co mówisz czy czynisz. Nie lękaj się poznać całego zła, jakie jest w twoim sercu, poznaj siebie tak, jak sam jesteś poznany. Ale proś Boga, abyś nie myślał o sobie więcej niż powinieneś. Módl się bez ustanku (...).

A kiedy Bóg usłyszy modlitwę i odsłoni twoje serce, kiedy pokaże ci, jakiego jesteś ducha, wtedy strzeż się, żeby nie zawiodła cię wiara; nie pozwól sobie na całkowitą bezbronność. Pamiętaj o skrusze i całkowitej pokorze. Poznaj swoją nicość, zupełną nicość i marność. Mimo to, niech się nie trwoży serce twoje i niech się nie lęka. Bądź dobrej myśli, gdyż Ja, nawet ja, mam orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy, I jak wysoko jest niebo nad ziemią, tak wielka jest dobroć jego dla tych, którzy siego boją. Dlatego Bóg jest miłosierny dla ciebie, grzeszniku! Miłosierny dla takiego grzesznika jak ty. Bóg jest miłością, Chrystus przecież umarł za ciebie. Umiłował więc ciebie sam Ojciec. Jesteś jego dzieckiem. Dlatego nie pozbawi cię niczego, co dobre. Czy jest rzeczą dobrą, żeby wszelki twój grzech, który jest w tobie ukrzyżowany, został zgładzony?

Tak właśnie się stanie. Zostaniesz oczyszczony od wszelkiej zmazy dala i ducha. Czy jest rzeczą dobrą, żeby w sercu twoim nie pozostało nic prócz samej miłości Boga? Bądź dobrej myśli! Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego, z całej myśli swojej, z całej duszy swojej i z całej siły swojej. Wierny jest Ten, który dal obietnicę, on również ją spełni. Twoje zadanie polega na trwaniu w pogodzie ducha i wolności w dziele wiary, trudzie miłości, radości pokoju, pokornej ufności, ale i szczerym oczekiwaniu aż żarliwość Pana Zastępów dokona dzieła.

Po czwarte, jeśli ci, którzy są w Chrystusie i postępują według Ducha, nie są potępieni ani za grzechy słabości, ani za mimowolne niedociągnięcia, ani też za nic, co leży poza zasięgiem ich możliwości, to strzeż się ty, który masz wiarę w jego krew, aby cię szatan nie podszedł. Nadal bowiem jesteś niemądry i słaby, ślepy i nieświadomy, w rzeczy samej, słabszy jesteś niż słowa wyrazić to mogą, bardziej niemądry aniżeli jest w stanie dopuścić to serce twoje, gdyż jeszcze nie wiesz tego, co wiedzieć powinieneś. Ale nie pozwól, aby cała twoja słabość i głupota ani ich owoce, których jeszcze nie jesteś w stanie uniknąć, zachwiały twoją wiarą, twoją synowską ufnością do Boga, albo zakłóciły twój pokój i radość w Panu. W odniesieniu do rozmyślnych grzechów formuły teologiczne mogą się okazać zawodne, są jednak bez wątpienia mądre i bezpieczne, jeśli zastosować je wyłącznie do przypadków słabości i ułomności. Czy powalony jesteś, człowieku Boży? Nie leż, jęcząc i rozpaczając nad swą słabością. Powiedz w pokorze: Panie, jeśli nie wesprzesz mnie dłonią swoją, w każdej chwili czeka mnie upadek. A teraz wstań już i ruszaj w drogę. Trzymaj się jej. Biegnij wytrwale w wyścigu, który jest przed tobą. (…)

Jeśli ty, który jesteś wierzący, dasz się zaskoczyć na własnym błędzie, okaż przed Panem skruchę: będzie to dla ciebie bezcennym balsamem. Wylej swe serce przed Nim, nie kryj swego utrapienia. Módl się z całej siły do Niego, który współczuje ze słabościami twoimi, aby utwierdził, umocnił, na twardym gruncie postawił duszę twoją i nie pozwolił ci więcej upaść. Mimo wszystko nie zostajesz potępiony. Dlaczego więc miałbyś się lękać? Nie ma miejsca na bojaźń, która drży przed karą. Będziesz miłował tego, który miłuje ciebie, i nic potrzeba nic więcej: więcej miłości da ci więcej siły. Z chwilą kiedy z całego serca umiłujesz go, będziesz doskonały i nienaganny, nie mający żadnych braków. Oczekuj w pokoju tej godziny, kiedy sam Bóg pokoju ciebie w zupełności poświęci, a cały duch twój i dusza i ciało będą zachowane bez nagany na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa!


Jan Wesley, Poucz mnie o tym, czego nie wiem, Warszawa 2001, s. 83-91


powrót>
Kościół Ewangelicko-Metodystyczny w Poznaniu