Obradowała 94. Konferencja doroczna (synod) KEM w Polsce
26-28 czerwca 2015 r.

Zakończyła się 94. Konferencja Doroczna Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego w RP. Odbywała się ona w Ostródzie pod hasłem: "Pełni mocy, wdzięczności i chwały…"

Kazanie zwierzchnika naszego Kościoła ks. Andrzeja Malickiego na zakończenie 94 Konferencji Dorocznej.

Temat: Pełni mocy, wdzięczności i chwały.
Tekst: Łk 5, 1-11

Drogi Biskupie,
Siostry i Bracia w Jezusie Chrystusie.

Hasłem XCIV Konferencji Dorocznej (Synodu) naszego Kościoła, są słowa; Pełni mocy, wdzięczności i chwały. Przesłanie tych słów jest jasne; chcemy być właśnie takim Kościołem, w którym manifestuje się Boża moc. Kościołem, gdzie okazywanie wdzięczności Bogu, jest codzienną praktyką, gdzie każdy wierzący oddaje należną Najwyższemu cześć i chwałę. Hasło tej Konferencji, choć proste, to w pełni oddaje istotę Kościoła, którym chcemy być, i który chcemy budować. Spotykamy się tu w Ostródzie, w sercu krainy tysiąca jezior, aby z całym Kościołem świętować 70 lat naszej obecności na Ziemi Mazurskiej. To właśnie tu po zawierusze II wojny światowej przybyli nasi poprzednicy, aby służyć ludziom i Bogu. I niezmiennie od siedemdziesięciu już lat trwa składanie metodystycznego świadectwa na tej ziemi. Jest to więc czas radości i świętowania.

Cieszy także fakt, że na dzisiejszym nabożeństwie powiększy się grono duchownych naszego Kościoła. Będziemy przeżywać ordynację na diakona. Brat, który obrał drogę służby dla Boga, chce dzisiaj raz jeszcze zaświadczyć, o Bożej mocy, okazać wdzięczność i oddać chwałę Najwyższemu.

Fragment Ewangelii, który dzisiaj rozważamy jest pięknym obrazem manifestacji Bożej mocy i chwały, a zarazem ludzkiej wdzięczności za obfitość Jego błogosławieństw. Określenia moc i wdzięczność są dość łatwe do zdefiniowania. Najwięcej trudności sprawia Boża chwała, która zbyt często jest zawężana antropomorficznie. Jeżeli chwałę rozumie się jedynie jako cześć lub szacunek, powszechne uznanie, rozgłos czy sławę, wyrażane przez podkreślanie zasług lub cech pozytywnych, to można odnieść wrażenie, że Bóg jedynie domaga się uznania dla samego siebie. A to znaczy, że jako byt najwyższy jest absolutnie skupiony na sobie. Chwała Boża byłaby więc tym, czego Bóg oczekuje od ludzi. Wynikałoby z tego, że jest On w pewnym sensie zależny od swojego stworzenia, a to negowało by Jego naturę, jako bytu absolutnego. Tymczasem w świetle nauki Pisma Świętego, chwała Boża jako objawianie się majestatu Boga i Jego doskonałości nie jest tym, czego – według ludzkich wyobrażeń – Bóg potrzebuje, ale tym, co On daje swojemu stworzeniu, czyli pełnię życia. Gdzie jest Bóg tam jest Jego chwała. Ta chwała objawiła się także nad jeziorem Genezaret. Tam, gdzie Szymon Piotr ciężko pracował całą noc, łowiąc bezskutecznie ryby. Przez swoje posłuszeństwo, był tym, który doświadczył pełni Bożej chwały.

Przed kilku laty obserwowałem nad morzem operację ściągania kutra rybackiego z mielizny. Jak doszło do tego nieszczęśliwego zdarzenia? Otóż kilka dni wcześniej był silny sztorm na morzu. Jeden z kutrów będących w tym czasie na łowisku nie zdążył schronić się w porcie i w rezultacie potężna nawałnica zepchnęła go na mieliznę. Oczywiście po sztormie należało go wyciągnąć na głębię, aby nadal mógł wypełniać swoje zadanie i wypływać na łowy.
Mam wrażenie, że wielu ludzi, także chrześcijan, żyje na takiej duchowej mieliźnie. Przestali szukać głębszego sensu życia, zanikł ogień wiary i entuzjazmu. Koncentrują się na tym, by dobrze zjeść, wypoczywać, ładnie i modnie się ubrać, wygodnie mieszkać i tak samo przeżyć życie. Niestety wiąże się to często z bardzo niską samooceną, poczuciem wyalienowania, niemalże przekonaniem, że Bóg o nich zapomniał, nie czują się już potrzebni.

Zapytajmy; co jest powodem takiego stanu rzeczy? Co zepchnęło ludzi na „mielizny” życia duchowego? Co powoduje, że tętniące kiedyś życiem Kościoły popadły w duchowy letarg? Kiedyś prowadziły prężną misję, teraz same stały się terenem misyjnym.
Odpowiedź może być tylko jedna. Zapomnieli o swojej pierwszej miłości, popadli w grzech, który zagłuszył ich duchowe sumienie i sprowadził na mieliznę. Czasami przeżywamy takie chwile, kiedy nam się wydaje, że nadchodzą lata „chude”. Myślimy wtedy; kiedy to się skończy, jak odzyskać dawny entuzjazm i znowu być efektywnym chrześcijaninem?
Myślę, że odpowiedź znajdziemy we fragmencie Ewangelii, którą dzisiaj czytamy. Wieczorem Piotr z innymi wypływa na połów, na jezioro Genezaret. Ciężko pracują, co chwilę zarzucają sieci, niestety bezskutecznie. Okazuje się, że sieci są puste. Rano, spracowani, zmęczeni i zniechęceni przybijają do brzegu i zaczynają płukać sieci. Wtedy właśnie nad brzeg jeziora przybywa Jezus, a wraz z Nim liczne tłumy. Wtedy wszedł do łodzi Piotra i odpłynął troszeczkę, aby być lepiej słyszany, a i tłumy już tak nie nacierały.

Kiedy Jezus skończył nauczanie, zwrócił się do Piotra z poleceniem;
„ … Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów.” Łk 5, 4
Piotr na początku oponował; o tej porze nie łowi się ryb, poza tym one jeżeli są nie powinny przebywać głęboko. Logika mu podpowiadała, że nie jest to dobry pomysł. Co zatem zrobi rybak, posłucha Cieśli? Tak, Piotr pomimo wszystko mówi;
„ … na Twoje słowo zarzucę sieci.” Łk 5, 5

To posłuszeństwo zwycięża w Piotrze i w krótkim czasie zaczyna przynosić dobre owoce. Kluczem do sukcesu w pracy chrześcijańskiej jest prowadzenie przez Pana. To posłuszeństwo w efekcie prowadzi do doświadczenia Bożej mocy i ujrzenia Bożej chwały. Piotr zaakceptował radę Cieśli, choć był doświadczonym rybakiem.

„Tak też uczynili i złapali tak wielką ilość ryb, że się sieci rwały. ‘ Łk 5, 6
Siostro i Bracie w Jezusie Chrystusie czy przypomina to trochę twoje życie? Być może ty też ciężko pracowałeś, a mimo to wydaje ci się, że efekty tej pracy są mizerne. Pragniesz doświadczyć Bożej mocy i chwały. Jesteś gotów przyjść do Niego z dziękczynieniem, ale nie masz już sił. Być może wielu osobom świadczyłeś już o zbawieniu w Jezusie Chrystusie i masz wrażenie, że nikt się nie nawrócił. Być może w jakiś inny sposób jesteś zaangażowany w pracę dla Pana, bez żadnych rezultatów i właśnie zacząłeś odczuwać zniechęcenie. Może już przybiłeś do brzegu, jak Piotr, w przekonaniu, że już nic nie zdziałasz.

Wszystkim, którzy tak myślą, Jezus mówi; Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci …
… by zrozumieć czym jest Boża moc i chwała.

Mielizna, to nie jest miejsce, dla tych, którzy są posłuszni Bogu. Prawdziwe piękno Bożej chwały widoczne jest na głębi. Wiele lat temu nurkowałem w głębiach oceanu. Miałem okazję podziwiać wielką rafę koralową u wybrzeży Australii. Jest to piękny obraz, który na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Jednak Bóg obiecuje, że ci, którzy wypłyną na głębię razem z Nim, będą doświadczać i podziwiać o wiele piękniejszą chwałę.

Ta wizja chwały Pana Jezusa spowodowała u Piotra wszechogarniające poczucie braku własnej wartości; „ … odejdź ode mnie Panie, bo jestem grzesznym człowiekiem”. w. 8 Tymczasem Jezus widzi w Piotrze tego, który teraz „ludzi będzie łowić”, widzi swojego ucznia. Piękny obraz, Bóg dostrzega w nas to co szlachetne i sprawia, że stajemy się dla Niego użyteczni; gdyż Bóg nie patrzy na to na co patrzy człowiek, Bóg patrzy na serce, a człowiek na to co ma przed oczami.

Słowo Boże mówi, że Bóg nie używa człowieka zniechęconego. Takim negatywnym przykładem opisanym w II Księdze Królewskiej jest Elizeusz. Wiemy, że Elizeusz był mężem Bożym. W ósmym rozdziale opisane jest wydarzenie, które przedstawia koniec jego działalności. Poświęcił całe życie narodowi izraelskiemu. Bóg objawił mu przyszłość Izraela; grody miały zostać spalone, młodzież zabita mieczem, niemowlęta miały mieć roztrzaskane głowy, a brzemiennym kobietom miano porozcinać brzuchy. Kiedy Elizeusz zobaczył, co czeka jego lud, że cała praca i wysiłek życia zostaną zmarnowane, głośno zapłakał. Zasmucony, popadł w stan duchowej depresji. Od tego momentu Bóg przestał go używać, nie był zdolny już pracować dla Pana. Pogrążał się tak bardzo, aż w końcu doprowadziło go to do śmierci, o której czytamy w trzynastym rozdziale tej księgi. Nie dane mu już było oglądać ani, mocy, ani Bożej chwały.

Siostry i Bracia, drogi Kościele, naszą perspektywą jest głębia Bożej mocy i chwały, której będziemy doświadczać, i w której będziemy przebywać. Nie chcemy pozostać na mieliźnie tego świata. Chrystus powołał Piotra do łowienia ludzi, gdy ten był zajęty swoją codzienną pracą. Gdy czekasz na prowadzenie, czyń to, co twoje ręce zwykle robią. Rób to z sercem, wiedząc, że robisz to dla Pana. Podobnie jak ster prowadzi statek, gdy ten płynie, tak samo Bóg prowadzi ludzi, gdy ci są w ruchu i pracują dla Pana. Czytamy, że Piotr, Jakub i Jan wyciągnęli swoje łodzie na brzeg, opuścili wszystko i poszli za Jezusem. I to była najlepsza decyzja w ich życiu. Jak bardzo skorzystali na swojej decyzji ! No cóż, chyba byśmy o nich nigdy nie usłyszeli, gdyby wtedy kiedy Jezus przechodził obok nich, pozostali przy swoich łodziach. Postanowili resztę swojego życia przeżyć na doświadczaniu Bożej mocy i chwały. Jeśli i my chcemy doświadczać tego samego, powinniśmy zostawić nasze łodzie i pójść za Jezusem, w pełnym zaufaniu. Mamy pielgrzymować w wierze, nie w oglądaniu i wierzyć, że później zobaczymy to, co teraz nie wydaje nam się właściwe i rozsądne.

Kończy się nasza Konferencja Doroczna (Synod), Bóg chce byśmy wyjeżdżając z Ostródy, wyjechali (wypłynęli) na głębię Bożych możliwości. Mając świadomość zadań i wyzwań, które On stawia przed nami. Pamiętajcie, nie jesteście sami. Jezus Chrystus był ten sam 70 lat temu, jest ten sam także dziś. I Jemu niech będzie chwała i moc i nasza wdzięczność.
Amen


źródło: metodysci.pl



.

metodyzm

Strona główna
Wydarzenia
Zaproszenie
O metodystach
Nasze Credo
Pomagaj z nami
Czytelnia
Poznańska parafia
Ogłoszenia
Kontakt
Kościół Ewangelicko-Metodystyczny w Poznaniu